Pan Tramen

Wpisy

  • czwartek, 28 maja 2015
    • Martwa świnia w WIśle

      Rok temu w Krakowie po Wiśle pływała sobie, racicami skierowanymi ku niebu, martwa świnia. Leżała sobie na drewnianym stosie i opalała się (na początku rzeczywiście była biała, później zszarzała). Dopiero dzisiaj znalazłem informacje, że była to rzeźba Mateusza Okońskiego (ASP, Kraków) pod tytułem: "Puryfikacja". Co autor miał na myśli? Ciekawe tropy znalazłem TUTAJ. 

      Przy okazji: jeśli urodziłes się w roku: 1959 lub 1971 lub 1983 lub 1995 lub 2007 lub... 2019, to znaczy, że urodziłeś się w ROKU ŚWINI (według horoskopu chińskiego). A to znaczy, że jesteś szarmancki, pełen energii, osiągasz zamierzone cele i jestes lojalnym przyjacielem :) Świenie są fajne! 

      Pan Tramen

      p.s.

      Szukając informacji o rzeźbie, znalazłem w internecie (pod hasłem "świnia w wiśle") inne, dziwne zdarzenie: zobacz TUTAJ. 

      foto: Pan Tramen

      *** 

      trup_swini_100

      trup_swini_200

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      tramen
      Czas publikacji:
      czwartek, 28 maja 2015 06:20
    • Jezus kocha Kraków!

      Spacer po Krakowie zakończył się niezwykle budującym odkryciem - JEZUS NAS KOCHA! Zwłaszcza Jusrynę... ;)

      (pieszo-rowerowa kładka Ojca Bernatka na Wiśle, łącząca krakowski Kazimierz z Podgórzem - polecam!).

      Pan Tramen

      ***

      spacer_po_kraku_100

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      tramen
      Czas publikacji:
      czwartek, 28 maja 2015 06:01
    • Funeralne Straszne Foto

      Wiem, powiecie: Jesteś nienormalny! :) Ale mnie naprawdę poruszyła ta sytuacja. Ten "holokaust brudnych łyżeczek" w zlewozmywaku w mojej pracy, jak zbiorowa mogiła... Straszne! Nie mogłem oderwać oczu od tego obrazka. 

      Pozmywałem!

      Pan Tramen

      ***

      IMG_3002

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      tramen
      Czas publikacji:
      czwartek, 28 maja 2015 05:51
  • środa, 27 maja 2015
  • poniedziałek, 25 maja 2015
    • Prasówka funeralna :)

      Dzisiejszą prasówkę funeralną przygotował Michał Stochmal :) dzięki, Redaktorze!
      ***
      1. "Literówka" na gazeta.pl - po wczorajszym ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich, ma dzisiaj dla niektóryh swój wydźwięk... :)
      ***
      2. W klimatach tabliodów - SEREK ŚMIERCI :) oglądaj film TUTAJ. 
      ***
      3. Ciekawostka, dla tych, którzy szukają pracy (za granicą)! Umierający zawód: KAT! Czytaj TUTAJ! 
      ***
      4. Aby dobrze zacząć dzień, propnuję pewien specyfik (znaleziony na profilu facebookowym Macieja Orłosia :) Zdjęcie poniżej!
      Pan Tramen i red. Stochmal :)
      ***

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      tramen
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 25 maja 2015 06:43
  • sobota, 23 maja 2015
    • Galeria Funeralna - frekwencja podczas wyborów

      URNA i TRUMNA - dwa "meble", dwie funeralne nazwy, a jednak różnica spora, patrząc na frekwencję oraz na ostateczny wybór... ;) 

      Pan Tramen

      ***

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      tramen
      Czas publikacji:
      sobota, 23 maja 2015 07:33
    • Jak powstała "Książka pod tytułem" :) czyli od autora szczerych słów kilka.

      Wstęp, który jest dobrą ilustracją do poniższego tekstu:

      ***

      Podobno co trzecie dziecko korzysta ze smartfona i tabletu, zanim zacznie chodzić i mówić. Naukowcy twierdzą, że takie dzieci gorzej odnajdują się w grupie, trudnej przychodzi im zapamiętywanie wierszyków i nauka pisania. szybciej się irytują. Badania wykazują, że dzieci grające ciągle na smartfonach i tebletach w wieku 5 lat mają kłopoty z utrzymaniem ołówka i poprowadzeniem linii...

      (informacja: tekst "Niemowlak podłącony do tabletu", gazeta METRO, 8 maja 2015).

      *** 

       

       

      Początki

      Uwielbiam, kiedy ludzie, z którymi pracuję, uśmiechają się. Lubię, kiedy firma, w której pracuję, żyje - nie tylko codziennymi przetargami, ale także swoim bogatym życiem wewnętrznym. To sprawia, że ludzie w pracy zbliżają się do siebie, integrują, mają o czym rozmawiać. Przez całe lata w firmach, w których pracowałem, uskuteczniałem (spontanicznie) zabawy biurowe... Szefowie pozwalali na taką aktywność, bo nie przeszkadzała w pracy, a budowała bardzo pozytywny klimat w firmie. Kiedyś zdarzyło się nawet, że jedna z moich zabaw, uwieczniona na fotografii przez pracownika firmy, powędrowała w świat (wirtualny), lądując na Demotywatorach, Wykopie, Pudelku i Joe Monster.
      Widząc pozytywne efekty takich zabaw, coraz częściej myślałem o tym, aby te pomysły przelać na papier i umieścić w książce. Wspomniałem o tym pewnemu Wydawcy, który zainteresował się tematem. Temat jednak odwiesiłem „na kołek", z braku czasu - bo trzeba zarabiać na życie!
       
       
      Zabawy dla dzieciaków...
      Kiedy zostałem Tatą, zacząłem wymyślać kreatywno-humorystyczne zabawy dla moich dzieci. Organizując w domu urodziny synka, przygotowywałem dla grupy dzieciaków zabawy, pisząc cały scenariusz imprezy - i znów widziałem uśmiechnięte twarze i dobrą zabawę. Dzieciakom niewiele potrzeba do szczęścia - wystarczył papier, nożyczki, flamaster i szczypta wyobraźni. Kilka razy poprowadziłem warsztaty kreatywne dla dzieciaków. Uczestniczyłem też przy realizacji projektu reklamowego, gdzie trzeba było zaciekawić dzieciaki i wciągnąć je do zabawy. Ogarnąć grupę rozkrzyczanych małolatów to trudne zadanie. Zdarty głos, zmęczenie, strumienie potu - ale efekt cudowny! To naprawdę niesamowite, jak dzieciaki angażują się w działania, z jakim przejęciem rysują, kolorują, wycinają, tworzą…


      Rodzi się książka
      Pewnego dnia zadzwonił do mnie Wydawca. Wrócił do tematu książki, ale zapytał, czy nie stworzyłbym takiej kreatywnej, interaktywnej książeczki dla dzieci. Miałem już gotową odpowiedź (tak!) a w głowie pomysły na kilka takich książek. I ruszyła „machina”. Rysowałem przez kilka tygodni non-stop. Noce były za krótkie. Jadąc do pracy, zarysowywałem szkicami całe notesy. Dopadło mnie też dziwne schorzenie - trzy palce, którymi trzymałem piórko, zdrętwiały. Niestety, utrzymuje się to do dzisiaj. Podejrzewam, że w najbliższym czasie czeka mnie jakiś mały zabieg… Ale warto było. Reakcja dzieciaków na „Książkę pod tytułem” była niesamowita. Na YouTube zaczęły pojawiać się filmiki, nagrywane przez dzieciaki, które bawiły się książką. Na Facebooku, bez żadnych kampanii reklamowych, fani napływali setkami. Wydawca musiał zrobić dodruk książki. Później jeszcze jeden…  

       

       

      Tom drugi - na Dzień Dziecka 
       
      Właśnie książka (TOM 2) zadebiutowała w księgarni Matras... Od rodziców, których dzieci bawią się książką, usłyszałem, że to był strzał w dziesiątkę. Dzieciaki same sięgają po książkę, szaleją ze szczęścia, bawiąc się, śmiejąc, wycinając. Zapominają o telewizorze, tablecie i smartfonach. Usłyszałem także takie zdanie: „Teraz trzeba będzie dziecku wytłumaczyć, żeby nie wycinało innych książek” (ups! to rzeczywiście może być problem - pomyślę nad tym). Najbardziej wzruszający moment przeżyłem, kiedy przeczytałem maila od pewnej Mamy: „Moja córeczka dawno się tak nie śmiała, jak podczas zabawy przy „Książką pod tytułem”, którą właśnie dostała… W przypadku nastolatki z depresją, która pół roku spędziła w szpitalu, to naprawdę nie lada wyczyn!”.


      Na zakończenie 
       
      Zawsze chciałem by nauczycielem (zapewne odziedziczyłem to po mojej Mamie). Uczyłem się w liceum w klasie o profilu pedagogicznym. Miałem praktyki w przedszkolu. Później przez 6 lat studiowałem pedagogikę (niestety, bezskutecznie). Nie zostałem dyplomowany belfrem - zostałem za to, jak to się teraz mówi, „nauczycielem anty-systemowym”. Dorzuciłem swoją malutką cegiełkę do wychowania młodego pokolenia. Swoimi książkami sprawiłem, że dzieciaki śmieją się! Odrywają się od szklanych ekranów i sięgają po książkę. Podobnie jak moje pokolenie (lata '70), dzieci znów wychodzą na podwórko, aby razem ze znajomymi pobawić się (książką), aby kreatywnie i wspólnie rozwiązywać zadania. Super! Wiem, że moda na książkę za jakiś czas minie. Mam świadomość tego, że dzieciaki, szukając nowych bodźców i nowych doświadczeń, w końcu rzucą książkę do pudła z zabawkami i zajmą się innymi, nowymi rzeczami. I bardzo dobrze! Ale ziarno zostało zasiane (bez belferskiego przymusu ;). A ja będę sobie dalej pisał i rysował dla dzieciaków. No i może wrócę do pomysłu, aby stworzyć książkę dla dorosłych, dla ludzi, którzy codziennie 8 godzin siedzą w pracy, w biurze. Oni (my) też chcą się pośmiać. Bo w pracowniku biurowym też drzemie dziecko.
       :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      tramen
      Czas publikacji:
      sobota, 23 maja 2015 07:25
    • Redaktor Janik zaprasza na... funeralny misz masz.

      Redaktor Janik wszedł do redakcji, cały w błocie i łopacie.

      -Wykopałem!

      Spojrzałem na redaktora oraz na błotne ślady, które pozostawił na redakcyjnym, puszystym, białym dywaniku. 

      -Wykopałem z interetu nowe ciekawostki funeralne! - dokończył redaktor i odstawił łopatę do schowka na parasole. Spojrzałem na nowe materiały. Interesujący misz-masz funeralny. 

      -Zrobiłem swoje, czas na odpoczynek... i prysznic! - rzekł tryumfalnie redaktor Janik, odwrócił się na pięcie i ruszył w stronę redakcyjnej trumny, aby napuścić sobie do niej wody...

      Pan Tramen i Red. Janik 

      ***

       

      Internet kocha koty - no to proszę bardzo - kotki funeralne:

       

      Jak niewiele potrzeba, aby zbudować fajny klimat. Kilka kostek wystających z dziury i już wyobraźnia podpowiada resztę historii... ;)

       

      To nie jest graffiti, robione na szybko, w nocy, z dala od czujnego oka policyjnych kamer. ;)

       

      Wyobrażacie sobie taką sytuację. Ona siedzi, on podchodzi, klęka, podaje jej taka czaszkę z pytaniem: -Wyjdziesz za mnie? ;) 

       

      To przypomina, że Pani Śmierć jest czymś naturalnym, częścią przyrody, jak drzewo, kwiat, kupa psa... ;)

       

      Psiaczek odnalazł się podczas apokalipsy... ;) 

       

      Z okazji Dnia Dziecka - sympatyczny prezent - laleczka! Możesz z nią spać... :)

      źródło obrazków: kwejk.pl, fundir.org, internet, 

      ***

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      tramen
      Czas publikacji:
      sobota, 23 maja 2015 07:21
  • czwartek, 21 maja 2015

Wyszukiwarka

Tagi

Autorzy

Zakładki

Kanał informacyjny