Pan Tramen

Wpisy

  • niedziela, 31 sierpnia 2014
    • Śmierć na raty - kupuj!

       

      Masz w domu komputer lub konsolę?  Lubisz grać? No to zauważyłeś zapewne, że świat gier zmienia się. Wychodzimy z „growego średniowiecza”. Dosyć grania w umięśnionych twardzieli, którzy piłą łańcuchową ratują świat. Gry coraz częściej pozwalają czuć, przeżywać, wykazywać się empatią, podejmować ważne decyzje. I wejść w rolę kobiety lub małej dziewczynki. Grając żołnierzem w „Call od Duty-Black Ops 2” nudziłem się straszliwie. Gry nie ukończyłem. I już o niej zapomniałem.

      Grając w „Left Behind” (dodatek do genialnego „The Last Of Us”), kierowałem Ellie – to było niezwykłe przeżycie. Humor, cudowne dialogi, sceny zapadające w pamięć...

      Grając w „Beyond: Two Souls” kierowałem Jodie – wzruszające, emocjonalne dzieło...

      Teraz zacząłem drugi sezon gry „The Walking Dead” (od Telltale Games). Gram Clementine – malutką dziewczynką, która musi przeżyć w świecie opanowanym przez żywe trupy. Genialne! Funeralny klimat, atmosfera, decyzje, które trzeba podejmować – polecam każdemu.

      Gry komputerowe stały się... kobietą. Wypiękniały.

      Ale przyszło mi do głowy jeszcze coś innego – Śmierć, w naszej świadomości, też jest kobietą. Może gry komputerowe, które pochłaniają nam czas i zabijają nudę, to nowy rodzaj Śmierci? Po kawałku oddajemy swoje życie, topiąc je w wirtualnym świecie. Taka śmierć na raty...

      Ale z drugiej strony, czy tak samo pięknie nie umieramy, kiedy oglądamy fajny film lub czytamy dobrą książkę?

      Pan Tramen

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      tramen
      Czas publikacji:
      niedziela, 31 sierpnia 2014 08:26
  • piątek, 29 sierpnia 2014
    • Jabłko, embargo i śmierć!

       

       

      Jabłko - niby to zwykły, kulisty owoc, a jednak...

      Jabłko (złote) skłóciło greckie boginie, doprowadzając do wojny trojańskiej.

      Jabłko (zakazane) sprawiło, że ludzie zostali wygnani z raju (a Adamowi kawałek stanął w gardle).

      Jabłko (po łacinie) to "malum", a "malum" z łacińskiego to: "zło / błąd / wada" ("MAŁY SŁOWNIK POLSKO-ŁACIŃSKI", Warszawa 1997 PWN i "SŁOWNIK ŁACIŃSKO-POLSKI" Warszawa 1996 PWN).

      Jabłko (bajkowe) sprawiło, że królewna Śnieżka wylądowała w szklanej trumnie. 

      Jabłko (z embargiem) uruchomiło w nas, Polakach, potrzebę "wojny kreatywnej".  

      Funeralny plakat: "ACHTUNG RUSSIA" (widzicie go powyżej) przyciąga uwagę i budzi naturalne skojarzenia z niemiecką okupacją. Tylko ze wtedy mówiliśmy "Tylko świnie siedzą w kinie" (na niemieckich kronikach filmowych), a teraz chciałoby się zakrzyknąć: "Nie bądź świnia, jedz polskie jabłka!". I dlatego właśnie:

      Sklep KOCYK wprowadził do swojego asortymentu "PUTINÓWKI" (zdjęcia poniżej), a InterMarche połączyło zakupy z obowiązkiem patriotycznym, nawiązując symboliką do Solidarności i walki z komuną. 

      Cudowne, zabawne i kreatywne pomysły, przypominające walkę partyzancką... Lubię to! :)

      Pan Tramen 

      p.s. - jeśli znajdziecie inne przykłady "apple war", proszę, przysyłajcie do mnie na: obraz@tlen.pl

      p.s. 2 - i na deser jeszcze  Pik i Robi i komiks o... jabłkach (TUTAJ).

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      tramen
      Czas publikacji:
      piątek, 29 sierpnia 2014 20:07
    • Redaktor Janik nadaje!

       

      ***

      Redaktor Janik wpadł do redakcji, usiadł na trumnie i położył na moim stole nowe, funeralne fotki, które wyłowił w tym tygodniu z sieci.  

      -Mam parking rowerowy na cmentarzu. Hicior. I jeszcze obrazek na temat podatku na trumnę. Super. A na koniec, trochę gołego, funeralnego ciałka...

      -Jakaś piękna dziewoja? - zapytałem.

      -Raczej nie. To... mężczyzna toples! Z fajnym tatuażem. 

      -Nie masz jakiejś białogłowy? - skrzywiłem się.

      -Panie Tramen! Przecież pana blog czytają nie tylko mężczyźni, prawda? - redaktor Janik zmarszczył się, jak gazeta na deszczu i wyszedł, trzaskając wiekiem od trumny.

      Zawstydziłem się. Redaktor miał rację. Muszę czasem pomyśleć o moich czytelniczkach. I dlatego dzisiaj trochę gołego faceta. A co!

      p.s. w trosce o moje Czytelniczki, zadbałem o to , aby w kalendarzu Lindner 2015, nad którym pracowałem koncepcyjnie, także nie zabrakło kawałka faceta! (któremu towarzyszą nagie modelki ;) 

      Pan Tramen

      źródło obrazków: kwejk.pl i joemonster.org  

       ***

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Redaktor Janik nadaje! ”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      tramen
      Czas publikacji:
      piątek, 29 sierpnia 2014 19:15
  • środa, 27 sierpnia 2014
    • Śmierć w Ikea - funeralny kwiatek!

       

      Przeczytajcie tekst, ale nie patrzcie jeszcze na obrazek umieszczony na końcu wpisu:

       

      Trafił dzisiaj do moich rąk nowy katalog IKEA (ważny do 23 lipca 2015 roku). Znalazłem w nim fajną pościel... Przeczytałem tekst opisujący ów produkt i zamarłem (tekst z katalogu możecie przeczytać powyżej). Co widzicie oczami wyobraźni, kiedy czytacie o dzieciach, placach zabaw i radosnych projektach? Bo ja widzę uśmiechnięte mordki, żywe kolory, paseczki i kropeczki. No właśnie! A teraz spójrzcie poniżej, jaki produkt został opisany... ;) Horror!

      Pan Tramen

      p.s. dodatkowy smaczek funeralny - spójrzcie na nazwisko projektantki. "Unborn" po angielsku to "nienarodzony". Robi się naprawdę strasznie ;)

        

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      tramen
      Czas publikacji:
      środa, 27 sierpnia 2014 21:31
    • Cmentarz pod Paryżem żyje!

       

      Dzięki zwiastunowi nowego horroru „Jako w piekle, tak i na ziemi” (lada moment wchodzi do kin), przypomniałem sobie o tym funeralnym fenomenie – olbrzymich katakumbach, które rozciągają się pod ulicami Paryża na obszarze 770 hektarów, czyli... ile to kilometrów? 1 ha to 0,01 km²  (1 hektar to pole powierzchni kwadratu o boku 100m).

      Katakumby powstały w czasach Cesarstwa Rzymskiego (początek Cesarstwa datuje się na rok 27 p.n.e.). Wcześniej w tym miejscu były kamieniołomy, z których wydobywano kamień do budowy miasta. W 1786 roku w Paryżu wybuchła zaraza! (a trzy lata później wybuchła... rewolucja francuska). Aby zapobiec epidemii, przeniesiono z pobliskich cmentarzy do kamieniołomów / katakumb ponad 6 milionów szczątków ludzkich (wtedy katakumby były jeszcze poza granicami Paryża). Dla porównania – w tym okresie w Paryżu mieszkało około pół miliona mieszkańców.

      W XIX wieku utworzono w katakumbach... muzeum. Do dziś można zwiedzać np.: Rotundę Piszczeli czy Grobowiec Gilberta (ciekawe, co za „zwichrowana” osobowość jest tam przewodnikiem – wyobraźcie sobie codziennie spędzać 8 godzin pod ziemią, z ludzkimi kośćmi, czaszkami i turystami). „Modne” są także nielegalne wycieczki/imprezy w katakumbach (jedna z nich opisana TUTAJ, a TUTAJ film „Katakumby” nakręcony, jak twierdzą twórcy, na podstawie prawdziwych wydarzeń).

      Nad wejściem do katakumb znajduje się napis na kamiennej tablicy: „Zatrzymaj się, tutaj zaczyna się imperium śmierci”. Mimo tego ostrzeżenia, chciałbym zobaczyć to miejsce...  na żywo! A Wy? ;)

       Pan Tramen

      p.s. w Polsce mamy także nasze własne miasto, zbudowane na cmentarzu – to Kraków, o którym pisałem TUTAJ.

      ***

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      tramen
      Czas publikacji:
      środa, 27 sierpnia 2014 00:32
  • wtorek, 26 sierpnia 2014
    • Toporem w czaszkę

      „Podczas pobytu w klasztorze w Kastylii zakochał się w czaszce (...). Wyjeżdżając, zabrał ją ze sobą. (...)

      -Towarzyszy mi wszędzie. Pewien bardzo pobożny brat o surowych zasadach chciał ją ode mnie kupić, ale nie mogłem się z nią rozstać. Poradziłem mu, by wysłał zamówienie bezpośrednio do Franciszkanów, którzy dzięki szpitalom mają w pewnym sensie monopol na czaszki...

      Za zaliczeniem pocztowym przysłali mu czaszkę w pudełku po ciastkach. Brat ów jednak, zamiast się cieszyć, spochmurniał jeszcze bardziej. Wreszcie wyznał mi, że czaszka mu się nie podoba. Istotnie, była bardzo szpetna. Po namyśle postanowiliśmy odesłać ją z prośbą, by przysłali atrakcyjniejszy egzemplarz. I dostał nowa, piękną czaszkę o wspaniałych oczodołach i idealnie zachowanych zębach, która do dziś satysfakcjonuje go w pełni. Całkiem romantyczna historia miłosna, co?”.

      Fragment książki „Bal na ugorze” Rolanda Topora (Przekład: Agnieszka Taborska, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2010).

      Takich funeralnych historii w „Balu” jest więcej. Ta książka jest cudowna, inteligentna, dziwna, niepokojąca, zabawna, inspirująca. Napisana tuż przed śmiercią Topora... Polecam!

      Pan Tramen

      ***

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Toporem w czaszkę”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      tramen
      Czas publikacji:
      wtorek, 26 sierpnia 2014 09:56
  • niedziela, 24 sierpnia 2014
  • sobota, 23 sierpnia 2014
  • piątek, 22 sierpnia 2014

Wyszukiwarka

Tagi

Autorzy

Zakładki

Kanał informacyjny